Zdrowy Białystok

Środa, 03 03 18:36

Ostatnia modyfikacja:środa, 3 03 2021

Z pasji do zdrowia

Środa, 17 luty 2021 11:00

wywiad022021Jest producentem produktów na bazie konopi siewnych, suplementów na bazie witamin i naturalnych ekstraktów oraz właścicielem sklepu ze zdrową żywnością. Hempking, Biowen i Biozdrowy to marki, które udało mu się stworzyć na przestrzeni zaledwie 3,5 roku. Przedstawiam Damiana Olędzkiego – pasjonata zdrowia oraz aktywności fizycznej.
Marzena Bęcłowicz: Sklep Biozdrowy, to Pańskie najmłodsze „dziecko”. Takich sklepów ze zdrową żywnością jest w Białymstoku co najmniej kilkanaście. Skąd pomysł na stworzenie kolejnego?
Damian Olędzki: W składzie wielu produktów codziennego użytku znajdujemy różnego rodzaju dodatki, które niekorzystnie wpływają na nasz organizm. Długo szukaliśmy sklepu, który restrykcyjnie podchodziłby do składu i jakości oferowanych produktów. Nie znaleźliśmy takiego. W wielu były produkty wątpliwego składu lub po prostu z niepotrzebnymi dodatkami. Dlatego we współpracy z dietetykami i profesjonalnymi sportowcami postanowiliśmy stworzyć sklep wolny od „ulepszaczy”. Tak powstał Biozdrowy - sklep ze zdrową żywnością, który znajduje się przy ul. Choroszczańskiej 24 w Białymstoku. W Biozdrowym każdy z produktów jest bardzo restrykcyjnie sprawdzany. Oferujemy pełną gamę produktów bio, przyprawy, herbaty, oleje, warzywa, owoce oraz mięso. Mamy też bardzo bogaty wybór suplementów (dla osób w każdym wieku) wspomagających leczenie różnych chorób oraz kosmetyków - bez szkodliwych konserwantów, mikroplastików i detergentów myjących. W Biozdrowym pracują sami pasjonaci, osoby o dobrym sercu, którzy pomogą wybrać odpowiednie produkty. Zapraszamy do nas każdego, niezależnie od stopnia znajomości tematu zdrowej diety.
Pracujemy również nad stworzeniem sklepu online oraz rozszerzeniem marki przez sklepy franczyzowe. Zainteresowanych zapraszamy do współpracy.

Czytaj więcej: Z pasji do zdrowia

O stopach wiemy wszystko

Piątek, 18 grudzień 2020 10:45

wywiad202012 2Odciski, rozpadliny, rany przewlekłe, pękające pięty. To tylko niektóre przypadłości, z którymi zmagają się pacjenci białostockiego Instytutu Podologii Suela. O tym jak leczyć i odpowiednio pielęgnować chore stopy opowiadają Małgorzata Popławska, podolog oraz Katarzyna Sury, pielęgniarka specjalizująca się w leczeniu trudno gojących się ran.
Marzena Bęcłowicz: Terapie w Instytucie Podologii Suela w Białymstoku prowadzone są kompleksowo. Jest to możliwe dzięki pracującym tam specjalistom. Proszę przedstawić zespół Sueli.
Małgorzata Popławska: Pracujemy tu w zgranym zespole, w skład którego wchodzą: podolog, chirurg, fizjoterapeuta i pielęgniarka specjalizująca się w leczeniu ran przewlekłych. Naszym priorytetem jest holistyczne podejście do pacjenta, co znaczy, że zależy nam przede wszystkim na wyeliminowaniu przyczyny powstania problemu, a nie samego problemu. Dla przykładu - jeżeli mamy do czynienia z odciskiem na podeszwie stopy, to fizjoterapeuta dobiera odpowiednie odciążenie w postaci wkładki ortopedycznej, natomiast sam odcisk jest bezboleśnie i bezkrwawo usuwany przez podologa. Podobnie postępujemy z rozpadlinami, pękającymi piętami, modzelami czy hiperkeratozami.

Czytaj więcej: O stopach wiemy wszystko

Najlepsza inwestycja w życiu

Wtorek, 03 listopad 2020 09:41

inwestycja202011Kiedyś jego życie zabrnęło w ślepą uliczkę. Wygrała w nim jednak chęć zmian i silna wola walki o lepsze jutro. Dziś sam pomaga takim, jakim był on przed laty. Przedstawiam Adama Jackiewicza, terapeutę uzależnień i współuzależnień, założyciela Ośrodka Przystań w Sokółce.
Marzena Bęcłowicz: Prywatny Ośrodek Terapii Uzależnień Przystań w Sokółce oferuje swoim podopiecznym terapie, które uczą życia bez nałogów. Jak powstało to miejsce?
Adam Jackiewicz: Pomysł na utworzenie Ośrodka powstał w wyniku moich własnych doświadczeń i przeżyć związanych z nałogiem. Wiele lat temu moje życie zabrnęło w ślepą uliczkę. Nie bardzo wiedziałem wówczas co robić, żeby je zmienić. Od moich bliskich słyszałem, że zmiany powinienem zacząć od poradzenia sobie z uzależnieniem od alkoholu. Tak, to w nim topiłem swoje smutki i niepowodzenia. Ale nie tylko… chwile radosne i sukcesy zawodowe - które też często miały miejsce w moim życiu - także zawsze musiały być „odpowiednio uczczone”. Nie byłem wtedy gotowy na zmiany, poza tym uważałem, że ich nie potrzebuję, bo wcale nie jestem uzależniony. Nie zgadzałem się z tą teorią, wypierałem ją, choć słowa – nałóg i uzależnienie tkwiły gdzieś głęboko w mojej głowie.
MB: Co zatem skłoniło Pana do podjęcia terapii?
AJ: W pewnym momencie zrozumiałem, że od dłuższego czasu oszukuję sam siebie. Głęboko skrywane słowa - nałóg i uzależnienie - bardzo szybko, szybciej niż się spodziewałem, okazały się prawdziwe. Dotarło do mnie, że tylko uznając je za prawdę, mogę zmienić swoje życie. Właściwie to nie miałem wyboru - jeżeli chciałem żyć, to musiałem zacząć się leczyć. Tak też zrobiłem i była to moja bardzo przemyślana decyzja. Podjąłem leczenie w prywatnym ośrodku, gdzie spotkałem ludzi, którzy mieli problemy bardzo podobne do moich. To całkowicie utwierdziło mnie w przekonaniu, że to mechanizmy uzależnienia powodowały, że myślałem, że mój problem nie istnieje.

Czytaj więcej: Najlepsza inwestycja w życiu

Optyka z tradycjami

Środa, 08 lipiec 2020 15:08

wywiad202006Jest współwłaścicielem rodzinnej, lokalnej sieci salonów optycznych, w których nowoczesność przeplata się z tradycją. Przedstawiam Andrzeja Malinowskiego, magistra optometrii klinicznej z salonu EliteOptyk Malinowscy w Białymstoku.
Marzena Bęcłowicz: Czy o wyborze zawodu, jaki Pan wykonuje przesądził fakt, że tata jest optykiem, czy była to Pańska decyzja nie związana z rodzinną tradycją?
Andrzej Malinowski: Tradycje optyki okularowej sięgają w mojej rodzinie roku 1969, kiedy tata - Józef Malinowski - po ukończonej szkole optycznej, rozpoczął pracę jako optyk okularowy. Zatrudniony był wówczas w firmie Foto-Optyka a później w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Handlu Wewnętrznego. Pracował tam aż do przemian gospodarczych, czyli do roku 1990, kiedy to WPHW zostało zlikwidowane. A, że tata był już wtedy wykształconym optykiem, choć nie była to łatwa decyzja, postanowił rozpocząć własną działalność gospodarczą. Ja miałem wówczas jedenaście lat i pamiętam jak zapytał mnie i rodzeństwo czy nie mamy w naszych świnkach skarbonkach jakichkolwiek zaskórniaków np. od babci, bo on potrzebuje pieniędzy na założenie firmy. Wszystkie rodzinne oszczędności zostały zebrane, tata wynajął malutki lokalik na piętrze i tak powstał Zakład Usług Oftalmicznych Józef Malinowski, przekształcony potem na Zakład Optyczny Józef Malinowski. Pod taką nazwą nasza firma jest nadal zarejestrowana, natomiast EliteOptyk Malinowscy jest naszą marką.
A teraz odpowiadając na pytanie: czy zawód jaki wykonuję, był naturalnym wyborem - niestety tak trochę nie do końca. Wprawdzie już pod koniec szkoły podstawowej - i potem w liceum - pomagałem tacie w zakładzie, ale robiłem to niezbyt chętnie. Po liceum natomiast zacząłem studiować Ekonomię na Uniwersytecie w Białymstoku. Po jej ukończeniu wyjechałem na dwa lata do Stanów Zjednoczonych, by nauczyć się języka. Kiedy w 2005 r. wróciłem, życie ostatecznie zweryfikowało moje plany. Młody człowiek nie miał wówczas zbyt wielu perspektyw na podjęcie pracy, nie mówiąc już o stworzeniu własnego biznesu. Podszedłem do sprawy trochę zadaniowo - postanowiłem skończyć podyplomową Optometrię na Politechnice Wrocławskiej i jednocześnie zacząłem pracę w zawodzie.

Czytaj więcej: Optyka z tradycjami

Tłoczymy z pasją i zaangażowaniem

Czwartek, 28 maj 2020 11:07

wywiad202005Szanują naturę, pielęgnują tradycje, cenią zdobycze współczesnej nauki. Z dala od zgiełku dużego miasta i pośpiechu tłoczą najlepsze oleje roślinne. Państwo Anna Gorlewska-Pietluszenko i Artur Pietluszenko prowadzą tłocznię Olejowe Smaki.
Marzena Bęcłowicz: Jesteśmy coraz bardziej świadomi czym jest zdrowe odżywianie i jakie ma ono dla nas znaczenie. Czy to właśnie ten fakt miał wpływ na powstanie tłoczni Olejowe Smaki?
Anna Gorlewska-Pietluszenko: Przez dziesięć lat prowadziłam firmę z branży szkoleniowej. Szybkie tempo pracy i codzienny stres odbiły się na moim zdrowiu. Ludzie, którym mówiłam o chęci zmiany, zwłaszcza biznesowej, nie mogli mi uwierzyć. Mając wsparcie ze strony najbliższych, powoli zaczęłam realizować swój projekt. Można powiedzieć, że w tym szalonym, zabieganym świecie poszłam „po olej do głowy”. I to dosłownie, bo właśnie ten olej okazał się tak potrzebny mi i w głowie... i na talerzu.
Pod szyldem Olejowe Smaki powstają produkty wysokiej jakości, z naturalnych składników, z polskich upraw. Szanujemy to, co daje natura, dzięki czemu budujemy biznes na jakości oraz zaufaniu, gdyż naszymi dostawcami są Polscy rolnicy, którzy czują, iż warto tworzyć dobre ziarno.
MB: Oprócz właściwego surowca kwestią kluczową dla jakości otrzymanego oleju jest proces produkcji.

Czytaj więcej: Tłoczymy z pasją i zaangażowaniem

Warto zaprzyjaźnić się ze sportem

Czwartek, 12 grudzień 2019 09:52

wywiad1219O tym, że aktywność fizyczna jest ważna przekonuje Anatol Borowik, który na co dzień jest prezesem Zakładów mięsnych Kabo w Choroszczy oraz wiceprezesem białostockiego Towarzystwa Sportowo-Rekreacyjnego Golfstok.
Marzena Bęcłowicz: Kabo to marka doskonale znana nie tylko na Podlasiu, ale też w innych regionach Polski. Przypomnijmy naszym Czytelnikom jak powstała.
Anatol Borowik: Decyzję o budowie zakładu mięsnego podjąłem po 12 latach pracy na Politechnice Białostockiej. Byłem wówczas wykładowcą i prowadziłem zajęcia z organizacji budownictwa oraz ekonomii budownictwa. Czułem jednak, że w tej dziedzinie nie osiągnę nic więcej. Dlatego na początku lat dziewięćdziesiątych, razem ze wspólnikiem Wiaczesławem Karpieszukiem, zaczęliśmy gromadzić materiały na budowę zakładu mięsnego. Były to czasy, kiedy na rynku brakowało praktycznie wszystkiego – a już szczególnie mięsa i wędlin. Wydawało się nam więc, że będzie to dobry biznes. Zakład powstał w 1992 r., ale przez długi czas cały zysk szedł w jego wyposażenie - szczególnie maszyny, które są bardzo drogie. Dorabialiśmy się 20 lat, a z kredytów - tak na dobre - uwolniliśmy się dopiero w 2013 r.
Początkowo nastawiliśmy się na produkcję typowo prozdrowotnych wędlin drobiowych. Jednak szybko okazało się, że nasze społeczeństwo ma inne preferencje smakowe i żywieniowe. Zaczęliśmy więc ewaluować zgodnie z gustami klientów. Wprowadziliśmy do oferty wędliny drobiowo-wieprzowe, a później otworzyliśmy sektor typowo wieprzowy. Obecnie produkujemy zarówno produkty drobiowe, wieprzowe jak i drobiowo-wieprzowe. Wizytówką firmy jest powstała w połowie lat 90 kiełbasa biebrzańska, produkowana z najlepszej jakości mięsa drobiowego i wieprzowego z dodatkiem naturalnych przypraw. Niedawno rozszerzyliśmy asortyment i do działu Biebrzańskie Smaki dołączyły - schab biebrzański, boczek biebrzański oraz szynka biebrzańska. Są to produkty najwyższej jakości.

Czytaj więcej: Warto zaprzyjaźnić się ze sportem

Zdrowie przede wszystkim

Piątek, 23 sierpień 2019 12:02

wywiad08191Bliskie. Przyjazne. Rodzinne. Takie jest Centrum Medyczne Rodzina, które świadczy usługi w ramach umowy z NFZ w zakresie Podstawowej Opieki Zdrowotnej. O pracy lekarza rodzinnego w tej placówce opowiada Anna Haponiuk, specjalista medycyny rodzinnej.
Marzena Bęcłowicz: Pracuje Pani w Centrum Medycznym Rodzina od początku jego powstania. Proszę „przedstawić” naszym Czytelnikom tę placówkę.
Anna Haponiuk: Centrum Medyczne Rodzina mieści się w nowoczesnym budynku znajdującym się przy ul. Witosa 15 B w Białymstoku. Wszystkie nasze wnętrza są przestronne, komfortowe, klimatyzowane oraz dostosowane do potrzeb osób niepełnosprawnych. Oferujemy kompleksową i profesjonalną opiekę nad całą rodziną, która obejmuje niemowlęta, dzieci, młodzież oraz osoby dorosłe. Zapewniamy opiekę lekarza, pielęgniarki i położnej środowiskowej. Świadczymy usługi lekarskie i pielęgniarskie oraz wizyty patronażowe, czyli wizytę lekarza i położnej w domu młodej mamy, tuż po narodzinach dziecka i powrocie ze szpitala. W gabinecie zabiegowo-szczepiennym przeprowadzamy szczepienia ochronne, bilanse zdrowia oraz badania profilaktyczne dzieci i młodzieży.
Jesteśmy otwarci na potrzeby naszych pacjentów, dlatego też obecnie nasza poradnia bierze udział w projekcie „Profilaktyka chorób naczyń mózgowych”, który jest skierowany do osób w wieku 40-65 lat.

Czytaj więcej: Zdrowie przede wszystkim

Patrzę na świat przez różowe okulary

Środa, 24 lipiec 2019 12:47

wywiad0619Expert Optyk to niezwykle klimatyczny salon optyczny, który mieści się w samym centrum naszego miasta. Jego właścicielką jest Monika Baziuk, z którą rozmawiam o specyfice pracy optometrysty.
Marzena Bęcłowicz: Jak zaczęła się Pani zawodowa droga?
Monika Baziuk: Z branżą optyczną jestem związana już od ponad piętnastu lat. Zaczynałam od obsługi salonu optycznego: sprzedaży, kontaktów z klientami i przedstawicielami koncernów optycznych, a teraz prowadzę własny salon Expert Optyk i jestem optometrystą. Zawód ten oraz dyplom zdobyłam na Wydziale Podstawowych Problemów Techniki Politechniki Wrocławskiej. Studia obejmowały zagadnienia dotyczące fizyki, optyki okularowej oraz medycyny. Wcześniej poszukiwałam swojego zawodowego miejsca. Mam ukończone wyższe studia magisterskie w kierunku pedagogika kulturoznawcza, studia podyplomowe z logopedii - i tu też krótki okres doświadczenia zawodowego w pracy z dziećmi. Obecnie jednak spełniam się w optometii. To na pozór różne światy, jest jednak wiele rzeczy, które łączą wszystkie te kierunki – człowiek, relacje, chęć edukacji i pomocy. Jestem pozytywnie nastawiona do świata, ludzi i myślę, że to widać w mojej pracy. W każdą sytuację angażuję się całkowicie, staram się zrozumieć potrzeby i zaspokoić oczekiwania moich pacjentów. Mogę powiedzieć, że optometria jest moją pasją.

Czytaj więcej: Patrzę na świat przez różowe okulary

Magdalena i Piotr - po prostu

Wtorek, 16 kwiecień 2019 11:07

wywiad042019Trzy lata temu ona pracowała w biurze, on w dużej korporacji. Dziś są to już tylko ich wspomnienia. Dziś mają świetnie prosperujące bistro Zdrowa Micha, któremu szefuje Pani Magda oraz piekarnię certyfikowanego pieczywa i ciastek bezglutenowych, gdzie rządzi Pan Piotr. Przedstawiam ludzi, którzy zrealizowali swoje marzenia.
Marzena Bęcłowicz: Bistro Zdrowa Micha świętuje trzecie urodziny. W dzisiejszych czasach nie łatwo jest stworzyć prężnie funkcjonujący lokal gastronomiczny. Wam się udało.
Magdalena Urbanowicz: Lubiliśmy jeść poza domem i często bywaliśmy w różnych knajpkach – zarówno w Polsce, jak i za granicą. I gdzieś w głębi duszy, zawsze marzyło mi się prowadzenie takiego małego, klimatycznego bistro. Jednak odkładałam te marzenia na bok, gdyż oboje z mężem mieliśmy stabilne prace – ja w biurze, mąż w dużej warszawskiej firmie. Kiedy w mojej pracy zaszły zmiany, postanowiłam zrealizować skrywane plany. Zaczęliśmy szukać lokalu na niewielkie bistro, w którym mogłabym serwować zdrowe jedzenie. Takiego, w którym można spokojnie usiąść i bez pośpiechu zjeść smacznie i zdrowo. Nie udało nam się to wprawdzie z dnia na dzień, ale dzięki wspólnej, ciężkiej pracy osiągnęliśmy to, co sobie zaplanowaliśmy.
MB: Od czego zaczęliście?
MU: Od sałatek. Chciałam, by w menu Zdrowej Michy były sałatki niebanalne, bo jak wiadomo takie zwykłe, typu grecka, to są wszędzie. Ja chciałam, by moje były prawdziwie prozdrowotne – nie tylko z nazwy. Szukając wsparcia w przygotowaniu ich receptur zwróciłam się z prośbą o pomoc do warszawskiego Instytutu Żywności i Żywienia. Napisałam maila do szefowej Instytutu. Ku mojemu zdziwieniu odpisała mi już na drugi dzień. Odpowiedź była oczywiście pozytywna. Prezes skierowała mnie do pani dietetyk, z pomocą której opracowaliśmy składy moich prozdrowotnych sałatek, tzn. ona przygotowała receptury, ja robiłam je i karmiłam nimi rodzinę i znajomych, bo przecież ktoś musiał przetestować ich smak. Okazały się rewelacyjne. „Produkcja” ruszyła pełną parą. Do dziś zajmują w menu Zdrowej Michy zaszczytne miejsce. To m.in.: sałatka na zdrowe serce, przeciwstarzeniowa, odmładzająca, na dobry nastrój.

Czytaj więcej: Magdalena i Piotr - po prostu

Z miłości do zdrowia

Wtorek, 12 luty 2019 12:08

wywiad201902Jej życiową pasją jest prowadzenie sklepu z żywnością ekologiczną oraz propagowanie zdrowego stylu życia i bycia. Nagrodą za codzienny trud są liczne podziękowania od klientów jakich często doświadcza. Moją rozmówczynią jest Bożena Kobosko, doskonale znana stałym Czytelnikom Zdrowego Białegostoku, właścicielka sklepu Zdrowa Spiżarnia w Białymstoku.
Marzena Bęcłowicz: Stali Czytelnicy z pewnością pamiętają rozmowę z Panią, która ukazała się na łamach Zdrowego Białegostoku w 2017 r. Proszę o krótkie przypomnienie, tym którzy nie czytali.
Bożena Kobosko: Pochodzę z Gołdapi. Z wykształcenia jestem ekonomistką i przez wiele lat pracowałam w banku. Kiedy „rozstałam się” z tą profesją, zrodził się pomysł, by otworzyć sklep z żywnością ekologiczną. Ekologię i zdrowe odżywianie „wyniosłam” z domu, gdzie zawsze było zdrowo, naturalnie i ekologicznie, bo warzywa i owoce były z własnego ogrodu. I tak zdrowe odżywianie stało się moją pasją. Przy pomocy najbliższej rodziny założyłam sklep Zdrowa Spiżarnia, w którym sprzedaję zdrową, bezpieczną - ekologiczną żywność.

Czytaj więcej: Z miłości do zdrowia

Szybki kontakt

  • Adres: ul. Bema 11, lok. 80, II piętro
    15-369 Białystok
  • Tel: 85 745 42 72
Jesteś tutaj: Strona główna Wywiady